Aktualności BMS
-
Wyjazd na Lednicę 2012 - Miłość Cię znajdzie

Kto chętny by jak co roku świętować na polach Lednickich? Zbieramy ludzi do naszego BMSowego autokaru.
Czytaj dalej
-
Z ziemi polskiej do włoskiej
„Z ziemi polskiej do włoskiej”
10 maja bardzo wczesnym rankiem, bo już przed godziną 6, wyjechała do Rzymu blisko 250 osobowa grupa osób z Archidiecezji Szczecińsko - Kamieńskiej, aby tam uczestniczyć w Międzynarodowym Marszu dla Życia. W skład grupy wchodzili nie tylko młodzi członkowie Bractwa Małych Stópek i KS „Civitas Christiana”, czyli organizatorów wyprawy, ale także uczniowie szkół w Nowogardzie, Stargardzie Szczecińskim i Barlinku oraz studenci z Duszpasterstwa Akademickiego w Szczecinie. Dołączyła do nas 35 osobowa grupa pielgrzymów, którzy wybrali się na tę pielgrzymkę z zaprzyjaźnionym biurem turystycznym.
Od samego początku pielgrzymująca grupa młodzieży wiedziała, że warunki kilkudniowego pobytu w Wiecznym Mieście będą „spartańskie”. Po ponad 24 godzinnej podróży, wczesnym rankiem zostaliśmy wysadzeni wraz ze wszystkimi naszymi bagażami, gdzieś na obrzeżach miasta, do którego nasze autokary nie mogły już wjechać – chyba, że za słoną opłatą. Dalej, przez kolejne 4 dni, poruszaliśmy się już tylko komunikacją miejską. Pierwsza była kolejka. Wchodząc do wagonów spowodowaliśmy mały przestój całego składu – trudno było ponad 200 osobowej grupie zmieścić się w i tak już zatłoczonym przez Włochów pociągu. Po pół godzinie zatrzymaliśmy się na stacji, z której każdy dźwigając cały swój dobytek, musieliśmy już pieszo dotrzeć do klasztoru świętego Pankracego. To tam mogliśmy zostawić swoje bagaże na najbliższe kilka godzin, by móc swobodnie poruszać się po Wiecznym Mieście, aż do wieczora, kiedy to każda grupa miała się udać na przygotowane przez naszych włoskich gospodarzy miejsce zakwaterowania. I takim sposobem, Rzymianie mogli obserwować zapewne niecodzienny dla nich obrazek – ponad 200-osobowa karawana młodych ludzi przeciskająca się pomiędzy gęsto zaparkowanymi samochodami na rzymskich uliczkach, terkot walizkowych kółek i osoby pochylone pod ciężarem plecaków. Niezadowolenie, które wyraźnie było widać na naszych twarzach, zniknęło, gdy tylko minęliśmy pomnik Garibaldiego i naszym oczom ukazała się piękna panorama Rzymu z wybijającą się ponad horyzont, kopułą Bazyliki św. Piotra.
Zostawiwszy bagaż w bezpiecznych rękach św. Pankracego i ojców karmelitów bosych, wolni i swobodni oraz ciekawi kolejnych wrażeń, wyruszyliśmy do bazyliki Świętego Piotra. Tu już od ponad godziny czekał na nas nasz pasterz – ks. arcybiskup Andrzej Dzięga. Zdążyliśmy się już nauczyć, że On lubi robić nam takie niespodzianki, zjawiając się z zaskoczenia tam, gdzie jesteśmy. Oczywiście ku naszej wielkiej radości. W bazylice uczestniczyliśmy w Eucharystii, której przewodniczył ksiądz arcybiskup wraz z trzema księżmi studiującymi obecnie w Rzymie i siedmioma przybyłymi z nami.
Po wspólnej Mszy Świętej, każdy w miły dla niego sposób, mógł oddać się urokom Rzymu – a jak już wiemy, tych jest niezmiernie dużo – kulinarnym, estetycznym, kulturowym. Po kilku godzinach zwiedzana, ponownie spotkaliśmy się u św. Pankracego, by podzielić się na trzy grupy i w nich udać się do wskazanych miejsc noclegowych. Po raz kolejny trzeba było dźwigać ciężkie bagaże, które po nieprzespanej nocy w autokarze i całym dniu zwiedzania wydawały się jeszcze cięższe. Każdy bagaż obciążony był prowiantem na te kilka dni, gdyż każdy z nas był zdany na swoje zaopatrzenie. Przebijając się przez centrum stolicy Włoch komunikacją miejską, z dwiema przesiadkami, trafiliśmy na kolejną niespodziewaną przygodę – strajk komunikacji miejskiej, który zastał nas na dwa przystanki przed naszym miejscem noclegowym. Zostaliśmy wyproszeni z autobusu i dalej byliśmy już zdani wyłącznie na nasze własne, zmęczone już nogi.
Dotarliśmy! Moja 100 osobowa ekipa została skierowana na nocleg do Teatru! Brzmi to fantastycznie. Noce spędzone w rzymskim teatrze. Niestety Teatr rzymski okazał się dużym namiotem, w którym znajdowała się scena i widownia ustawiona z plastikowych krzeseł na betonowej podłodze. Nie dla wszystkich wystarczyło miejsca na ,,miękkich” deskach, czy meblach-rekwizytach. Cześć z nas musiała spać na betonie, mając do dyspozycji tylko swoją karimatę. Twarda podłoga, toalety w kontenerach i zimno poranka, na które nie były przygotowane nasze śpiwory, to nie wszystko, co mogliśmy tam spotkać. Okazało się, że po podróży, ciężkim i upalnym dniu nie mamy możliwości kąpieli. Jedynie dzięki zaradności i pomysłowości jednego z pielgrzymów i będącego z nami duszpasterza akademickiego, mięliśmy – gdzieś w zakamarkach stojących wokół namiotu kontenerów, osłonięci dużą płyta styropianową, oddzieleni od widoku ulicy prowadzącej na znajdującą się tuż za rogiem autostradę bilbordami reklamowymi, polewając się z węża ogrodowego zimną wodą. Szybko nazwaliśmy to miejsce „Łaźnią Rzymską” z biczami wodnymi. To było szokujące przeżycie! Szokujące o tyle, że nasi gospodarze nie przewidzieli naszej potrzeby wzięcia prysznica...
Drugi dzień naszego pobytu był całkowicie poświęcony zwiedzaniu i kosztowaniu (również dosłownie) uroków Rzymu. Pogoda była piękna, my – spragnieni wrażeń. Ten dzień spędziliśmy bardzo miło zachwycając się urokami Wiecznego Miasta, doświadczając włoskiego temperamentu i bardzo specyficznej „gościnności” gospodarzy okolicznych knajp i restauracji. Na miejsce noclegu wróciliśmy późno (niektórzy wrócili nawet bardzo wcześnie nie wiedząc, że tego dnia pobudka będzie już o 4 rano).
Niewątpliwie dzień Marszu dla Życia był tym najtrudniejszym. Nie tylko dlatego, że wczesnym rankiem musieliśmy nasze bagaże wyekspediować do autokarów zaparkowanych na obrzeżach miasta, ale i stamtąd przywieźć marszowe akcesoria tzn. 170 sztuk flag i wędek do ich zamocowania, ciężką bo 40 metrową polską flagę biało-czerwoną o szerokości 3 metrów i dwa duże loga KS „Civitas Christiana” i Bractwa Małych Stópek. Dźwigając to wszystko, wyruszyliśmy o 7 rano znaną nam już komunikacją miejską. Po kilku przesiadkach, przemieszczając się autobusami i metrem, dotarliśmy pod Koloseum. Tu od razu przeszliśmy do działania – zaczęliśmy rozwijać i składać nasz sprzęt. Już pół godziny przed rozpoczęciem demonstracji wszyscy byliśmy ustawieni w ,,bojowym szyku”. Z małym opóźnieniem dołączyła do nas pielgrzymka „seniorów”, którzy mieszkali w rzymskim hotelu, a którzy przynieśli ze sobą kilkunastometrowy materiał z olbrzymią kopią podpisu Jana Pawła II, wykonaną w Szczecinie na jeden z tamtejszych Marszów dla Życia. Tuż przed wystąpieniem na scenie pani Emanueli Molla, córki św. Gianny Beretty Molli, w imieniu Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia i Polskich Obrońców Życia, zabrała głos pani Joanna Szałata, która przypomniał słowa Jana Pawła II z encykliki Evangelium Vitae, o potrzebie powszechnej mobilizacji sumień oraz wspólnym wysiłku etycznym dla budowania strategii obrony życia. Pani Joanna w imieniu Polskich Obrońców Życia, pozdrowiła wszystkich uczestników manifestacji oraz zapewniła o wsparciu jakiego Obrońcy Życia w Polsce udzielają każdemu, kto staje w obronie fundamentalnych wartości człowieka niezależnie od koloru jego skóry, wieku czy pochodzenia. To był bardzo wzruszający moment, kiedy okazało się, że nie tylko jesteśmy na Marszu dla Życia, ale mamy swój wkład w tworzenie tak wielkiego, światowego wydarzenia. Samo przejście spod Koloseum trwało dość długo, bo ponad dwie godziny, ale było niesamowicie entuzjastyczne i radosne, choć bardzo meczące. Z dumą spoglądałem na polską młodzież, która z takim zaangażowaniem uczestniczyła w marszu. Cześć z nich niosła naszą piękną, biało-czerwoną, ogromna flagę, a pozostali z energią wymachiwali dużymi flagami, na których można było zobaczyć logo KS „Civitas Christiana”, Bractwa Małych Stópek, kopie podpisu Jana Pawła II, czy też napisy ,,Jesteśmy za życiem”. Szczególne flagi przygotowała młodzież z Nowogardu, a mianowicie 48 flag z napisem: ,,Kocham Życie” każda w innym języku. Było widać, jak wielu turystów, których mijał marsz przyglądało się i wyszukiwało flagi z napisem w swoim języku.
Ten Marsz dla Życia miał naprawdę międzynarodowy wymiar – wewnętrznie, co do uczestników, i zewnętrznie, co do osób go oglądających. Wielonarodowość i wielokulturowość tego Marszu nie tylko tworzyły jego piękno, ale stanowiły wyraz uniwersalności ruchu obrony życia człowieka, wartości, która powinna być powszechnie uznawana przez każdego. Marsz dla Życia zakończył się tuż przed Placem św. Piotra na który weszliśmy dumni, ale i niesamowicie zmęczeni. Wiemy bowiem, że wszystko, co okupione jest trudem i wysiłkiem, przynosi owoce i ufamy, że wszyscy będziemy ich doświadczać.
Ks.Tomasz Kancelarczyk
Marta Kuśmierek

10 maja bardzo wczesnym rankiem, bo już przed godziną 6, wyjechała do Rzymu blisko 250 osobowa grupa osób z Archidiecezji Szczecińsko - Kamieńskiej, aby tam uczestniczyć w Międzynarodowym Marszu dla Życia.
Czytaj dalej
-
Videorelacja z Marszu dla Życia w Rzymie

Wróciliśmy! Na Marszu dla Życia w Rzymie daliśmy przepiękne świadectwo naszego poparcia dla poszanowania wartości i godności życia ludzkiego. Dla tych, których z nami nie było, przygotowaliśmy krótki materiał filmowy.
Czytaj dalej
-
Jedziemy do Rzymu!

Pielgrzymka Życia do Rzymu. 13-go maja dołączymy do Międzynarodowego Marszu dla Życia w Wiecznym Mieście.
Czytaj dalej
Ze Świata Pro-Life
-
Mity o metodach NPR
W przypadku metod NPR bardzo często spotykam się z powtarzającymi się mitycznymi sądami, które nie są zgodne z prawdą, a chętnie są rozpowszechniane przez osoby, które o metodach rozpoznawania płodności wiedzą naprawdę niewiele („no bo jak tu niby można cokolwiek wywnioskować z kilku kresek na termometrze?”). Uznałam więc, że pora, aby te „legendy” rozwiać.
Mit 1: Metod NPR nie da się zastosować przy nieregularnych cyklach.
Przeciwnie, prowadzenie obserwacji według zasad NPR jest bardzo przydatne w diagnostyce i leczeniu tej przypadłości. Codzienne obserwacje zmieniających się symptomów płodności (tzw. biomarkerów) pozwalają na bieżącą ocenę aktualnego stanu hormonalnego i dają pewność, co do bieżącej fazy cyklu miesiączkowego bez niepokoju i ciągłych wątpliwości dotyczących przedłużających się terminów występowania miesiączki.
Mit 2: Aby stosować NPR trzeba „być księżniczką“, czyli długo spać, nie pić alkoholu, nie chodzić na imprezy.
Metody NPR są metodami wieloobjawowymi, a więc w interpretacji uwzględniamy kilka symptomów płodności równocześnie. Ewentualne zaburzenia (mogą, ale nie muszą wystąpić) wskaźnika temperatury, spowodowane wypiciem dużej ilości alkoholu podczas nocnej imprezy, są uzupełnione o pozostałe biomarkery. Późne chodzenie spać, czy częste wstawanie w nocy nie musi wcale spowodować zakłócenia. Co więcej, dobre efekty uzyskać można także przy nieregularnym trybie życia np. przy pracy zmianowej (wtedy temperaturę mierzy się o ustalonej przez siebie porze i po co najmniej 1-godzinnym odpoczynku).
Mit 3: Metody rozpoznawania płodności nie są skuteczne podczas choroby.
W odróżnieniu od hormonalnych metod antykoncepcyjnych, przy naturalnych metodach rozpoznawania płodności można stosować większość leków i ziół. A więc można spokojnie leczyć zarówno przeziębienia, jak i poważniejsze choroby bez stresu o prawidłowość w interpretacji objawów płodności. Trudność w ocenie wskaźnika temperatury spowodowana gorączką można zrekompensować obserwacją i interpretacją pozostałych biomarkerów.
Ponadto metody NPR można bezpiecznie stosować w przypadku wielu schorzeń przewlekłych bez ryzyka narażenia zdrowia czy komplikacji zastosowanego leczenia.
Mit 4: Podróże oraz stres powodują, że metody NPR są nieskuteczne.
Nie jest to prawdą, ponieważ biorąc pod uwagę kilka wskaźników płodności, łatwo stwierdzić, w jakiej fazie cyklu miesiączkowego aktualnie kobieta się znajduje, ponadto można także zaobserwować wszelkie anomalie spowodowane stresem czy daleką podróżą np. wydłużenie się fazy estrogenowej i tzw. opóźnioną owulację
Mit 5: NPR nadaje się raczej do zaplanowania ciąży niż w celu jej uniknięcia.
Dzięki obserwacjom biomarkerów według zasad NPR można dokładnie wyznaczyć zarówno okres sprzyjający poczęciu się dziecka, jak i fazy niepłodności względnej oraz naturalnej niepłodności (bezwzględnej), podczas których poczęcie dziecka nie jest możliwe. Łatwo także zaobserwować nieprawidłowości w przebiegu cyklu miesiączkowego, które utrudnić mogą zajście w ciążę i prawidłowy jej rozwój.
Mit 6: Metody rozpoznawania płodności nie mają zastosowania w okresie premenopauzy (kilku lat przed menopauzą) oraz w okresie laktacji.
Przeciwnie, opracowane zostały specjalne reguły, które mają zastosowanie właśnie dla kobiet po porodzie, karmiących dziecko piersią oraz kobiet w okresie poprzedzającym menopauzę. Obserwacje objawów płodności w tych szczególnych dla kobiety okresach pozwalają na aktualną ocenę zachodzących zmian hormonalnych i fizjologicznych.
Mit 7: Naturalne metody planowania rodziny są nieskuteczne.
Jest to najczęściej rozpowszechniany mit, głównie przez osoby zajmujące się propagowaniem środków czasowo ograniczających lub blokujących ludzką płodność, albo też kojarzących NPR z tzw. kalendarzykiem lub współżyciem niepełnym („stosunek przerywany”). Nowoczesne metody rozpoznawania płodności (Naturalnego Planowania Rodziny) są oparte na latach badań i setkach tysięcy kart obserwacji cyklu, a najskuteczniejsza z nich metoda prof. Rötzera charakteryzuje się w fazie przedowulacyjnej indeksem Pearla <0,2, czyli porównywalnym z efektywnością tabletek i plastrów antykoncepcyjnych, natomiast faza poowulacyjna wyznaczona wg metody Rötzera ma wskaźnik PI=0.
 W przypadku metod NPR bardzo często spotykam się z powtarzającymi się mitycznymi sądami, które nie są zgodne z prawdą, a chętnie są rozpowszechniane przez osoby, które o metodach rozpoznawania płodności wiedzą naprawdę niewiele („no bo jak tu niby można cokolwiek wywnioskować z kilku kresek na termometrze?”). Uznałam więc, że pora, aby te „legendy” rozwiać.
Czytaj dalej
-
Trzeba pomóc farmaceutce
Trzeba pomóc farmaceutce
DODANE 2012-05-18 10:01 Agata Puścikowska
Trzeba pomóc farmaceutce, która - w zgodzie z sumieniem – odmówiła sprzedaży środków antykoncepcyjnych.
MAREK PIEKARA / GOSC NIEDZIELNY
Gdy dostałam dziennikarskie zadanie – napisać o tzw. klauzuli sumienia dla farmaceutów, a właściwie – o nieistniejącej klauzuli sumienia dla farmaceutów, nie bardzo wiedziałam że coś takiego istnieje. Oj, przepraszam: nie istnieje. Jak ogromna większość Polaków, którzy farmaceutami nie są – nie zdawałam sobie sprawy z istoty problemu. Z tego, że codziennie wielu farmaceutów, wierzących i praktykujących katolików, staje przed koniecznością pracy, która nie jest zgodna z ich sumieniem. Że jest to dla nich dramat, powoduje wewnętrzne rozdarcie. Bo jak z czystym sumieniem sprzedać tabletki „dzień po”, które de facto w niektórych sytuacjach mogą działać wczesnoporonnie? Podobnie zresztą jak tabletki antykoncepcyjne, których antykoncepcja to często działanie uniemożliwiające zapłodnionemu zarodkowi - zagnieżdżenia.
Jak się okazuje, mimo że w Polsce lekarze i pielęgniarki mogą odmówić niszczenia ludzkiego życia, takiego samego prawa – nie mają właśnie farmaceuci. Od kilku lat upominają się o wprowadzenie klauzuli sumienia. A wielu z nich, na własne ryzyko – choćby nagonki prawnej, odmawiają sprzedaży opisywanych pigułek. Nie wiadomo, czy im się to uda. Ale już wiadomo, że koniecznie trzeba poprzeć cały protest, jak i konkretne osoby, które odmawiając sprzedaży naraziły się na ostracyzm i represje.
Mowa tu o farmaceutce ze Świdnicy. Grzecznie odmówiła sprzedaży – powołując się na sumienie. A inna pracownica apteki – wydała klientce receptę. Jednak na tym się nie skończyło. Klientka skontaktowała się z mediami, które opisały całą sytuację – postawę farmaceutki przedstawiając w negatywnym świetle. Wtedy regionalny przedstawiciel sieci aptek, w którym pracowała, zapowiedział, że względem farmaceutki oraz jej bezpośredniej przełożonej mogą zostać wyciągnięte konsekwencje. Decyzja zostanie podjęta, gdy kierownik świdnickiej placówki powróci z urlopu.
Początkowo sprawa została opisana przez lokalny, świdnicki portal – swidnica24.pl. Następnie – przed media ogólnopolskie. W odpowiedzi na informację i szum medialny, kilka młodych osób zainicjowało internetową akcję, której celem jest obrona obu aptekarek. Organizatorzy zapraszają do udziału wszystkich ludzi dobrej woli, którzy uważają, że katoliccy aptekarze powinni mieć prawo wykonywania swoich obowiązków w zgodzie z sumieniem, bez narażania się konsekwencje, włącznie ze zwolnieniem z pracy.
Aby włączyć się do akcji, można dołączyć do profilu na facebooku: „W obronie klauzuli sumienia farmaceutów - sprawa świdnickiej aptekarki”. Należy też na adres sekretariat@euroapteka.pl wysłać maila o takiej na przykład treści (konieczna zmiana formy w przypadku wysyłania listu przez panie):
„Szanowni Państwo,
dotarła do mnie za pośrednictwem mediów ( http://swidnica24.pl/wydarzenia/farmaceutka-zaslonila-sie-sumieniem/) informacja o sytuacji, która miała miejsce w jednej z Państwa aptek w Świdnicy. Aptekarka - powołując się na sumienie - odmówiła sprzedaży na receptę środka antykoncepcyjnego, a jej przełożona – mimo życzenia klientki – nie nakazała jej tego zrobić. Na świdnickim portalu jest także informacja, że obu paniom grożą w związku z tym służbowe konsekwencje. Piszę właśnie w tej sprawie. Chciałbym zaapelować do Państwa o ogromną rozwagę w podejściu do tej kwestii. Proszę wziąć pod uwagę, że Polska to kraj w dużej mierze katolicki i – co za tym idzie – także wielu farmaceutów to praktykujący katolicy. Wiara katolicka zakazuje stosowania antykoncepcji, która jest sztuczną ingerencją w proces prokreacji człowieka. Sprzeciw osób wierzących jest tym większy, że wiele środków antykoncepcyjnych to tzw. środki wczesnoporonne, które są niczym innym, jak formą aborcji.
Podnoszone są także argumenty zdrowotne przeciw antykoncepcji i - jak mi wiadomo z publikacji medialnej - właśnie tymi argumentami posłużyła się świdnicka aptekarka. Przypomnijmy tutaj, że zadaniem aptekarzy jest współpraca z lekarzami w dążeniu do jak najlepszego zdrowia pacjentów. Tymczasem zdrowotny cel stosowania antykoncepcji jest co najmniej wątpliwy, żeby nie powiedzieć - wcale go nie ma czy też jest znikomy.
W związku z tym uważam, że aptekarze powinni mieć pełne prawo do stosowania klauzuli sumienia w tego rodzaju sytuacjach. Niestety, kwestia ta nie jest jeszcze uregulowana w polskim prawie, ale to nie oznacza, że takiej regulacji być nie może. Proszę nie tylko o łagodne potraktowanie ww. pań w tej sytuacji (rozumiem przez to pozostawienie ich na dotychczasowych stanowiskach), ale także - o tolerancję dla osób pracujących w Państwa sieci aptek, które w swojej pracy chcą kierować się swoim sumieniem. Prawo do wolności sumienia jest przecież jednym z praw człowieka i jest to odzwierciedlone nawet w świeckich dokumentach organizacji międzynarodowych”.
Więcej o tej sprawie w wydaniu papierowym GN nr 18, w tekście Klauzula normalności

Trzeba pomóc farmaceutce, która - w zgodzie z sumieniem – odmówiła sprzedaży środków antykoncepcyjnych.
Czytaj dalej
-
Nawracające niepowodzenia implanatacji zarodków in vitro – przyczyny
procedurach sztucznego zapłodnienia ogromna większość zarodków traci życie.
Aberracje chromosomowe, uszkodzenie DNA komórek rozrodczych (głównie plemników), nieodpowiednie warunki hodowli zarodków, nieprawidłowy rozwój zarodków wyselekcjonowanych do transferu – naukowcy ułożyli listę czynników, które odgrywają znaczącą rolę w zespole przyczyn składających się na niepowodzenie implantacji.
Wyniki najnowszych badań wykazały, że dotychczasowa preimplantacyjna diagnostyka genetyczna (PGD) nie ma zbyt dużego wpływu na wzrost prawdopodobieństwa implantacji zarodka oraz urodzenia żywego, zdrowego dziecka.
Genetycy zaangażowani w medycynę sztucznego rozrodu proponują dokładniejszą selekcję komórek rozrodczych oraz zarodków poczętych in vitro, np. analizę polimorfizmów (różnic) pojedynczego nukleotydu (SNP). Niektóre zmiany w sekwencji ludzkiego DNA mogą bowiem wywoływać pewne wady lub choroby, zmieniać odpowiedź organizmu na patogeny, leki i substancje chemiczne.
Opracowano także zupełnie nowatorskie sposoby oceny i selekcji zarodka tak, aby do implantacji wybrać tylko te „o największym potencjale implantacji”. Do takich metod należą m.in. poklatkowa rejestracja procesów embriogenezy (rozwoju zarodka) oraz metabolomika, czyli badanie zestawu wszystkich metabolitów obecnych w organizmie lub komórce.
Zarodki, które mają “mniejszy potencjał implantacji”, kończą swoje życie w laboratoryjnym zlewie.
[Tłumaczenie i opracowanie własne HLI-Polska na podstawie abstraktu artykułu źródłowego]
Materiał źródłowy:
M.Das, H.E.G.Holzer, „Recurrent implantation failure: gamete and embryo factors”, w: “Fertility and Sterility”, Vol. 97, Issue 5, pages 1021-1027, May 2012

W procedurach sztucznego zapłodnienia ogromna większość zarodków traci życie.
Czytaj dalej
-
Marsz dla Życia i Rodziny w Częstochowie
Program Marszu dla Życia i Rodziny w Częstochowie 27 maja 2012
Przed Mszą św. – Finał akcji Pieluch dla Malucha
UROCZYSTOŚĆ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO
godz. 15.00 – MSZA ŚW. pod przewodnictwem Metropolity Częstochowskiego Abp Wacława Depo – Archikatedra Świętej Rodziny
MARSZ
godz. 16.15 – 16.30 - Zbiórka uczestników marszu.
Formowanie szyku marszowego na placu przed Archikatedrą i wymarsz z orkiestrą Czestchowa Pipes & Drums.
- na pl. Daszyńskiego przed pomnikiem Jana Pawła II złożenie wiązanki kwiatów i zapalenie zniczy,
- na pl. Biegańskiego pod Ratuszem odczytanie Apelu od uczestników marszu skierowanego do władz miasta
- przed figurą Maryi Niepokalanej na Błoniach Jasnej Góry uczestnicy marszu składają kwiaty (hołd z białych kwiatów).
ŚWIĘTOWANIE I MODLITWA UWIELBIENIA
godz. 17.30 - Spotkanie rodzinne na Błoniach Jasnej Góry
- powitanie uczestników marszu przez Ojców Paulinów,
- słowo Ks. Arcybiskupa,
- wypuszczenie do nieba białych balonów,
- świadectwa owoców modlitwy duchowej adopcji,
- podjęcie postanowień Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego,
- podpisanie Apelu.
Część artystyczna:
- młodzieżowy zespół wokalno -instrumentalny „Łajtret”,
- Agnieszka Makówka,
- zespół uwielbieniowy Miasta Chwały Stowarzyszenia Nowa Ewangelizacja.
godz. 19.00 – zakończenie spotkania rodzinnego na błoniach.
godz. 21.00 – APEL JASNOGÓRSKI
poświęcony marszowi częstochowskiemu z zawierzeniem Maryi Dzieła Obrony Życia
Uwaga:
Prosimy by uczestnicy marszu przyszli ubrani na biało i przynieśli własne emblematy, białoczerwone chorągiewki, napisy, plansze z pozytywnymi hasłami o życiu i rodzinie, promującymi piękno życia i rodziny (np. Życie jest piękne, Rodzina jest super, My się dzieci nie boimy, Życie to cud).
Marsz jest apolityczny. Nie przewiduje się udziału pocztów sztandarowych, transparentów partii i ugrupowań politycznych itp.

Czytaj dalej
|
|